zegar   Uprzejmie informujemy, iż w zwiazku z urlopem oraz okresem Świąt Wszystkich Świętych Kancelaria w Warszawie oraz Filia w Nowym Dworze Mazowieckim w dniach 22.10.2018 r. - 02.11.2018 r. będzie czynna w zmienionych godzinach   zegar 

Szczegóły

Omijanie przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych

Data publikacji: 14.08.2014r.

W dniu 1 kwietnia 2014 r. zapadł wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych (sygn. I PK 241/2013) poruszający kwestie omijania przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych. Tematyka ta była już wielokrotnie poruszana przez Sąd Najwyższy (np. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2013 r., sygn. akt II PK 50/13). Najważniejsza teza tego wyroku, który porusza wiele kwestii również czysto procesowych, brzmi :

Umową mającą na celu obejście prawa jest umowa, której treść z formalnego punktu widzenia nie sprzeciwia się ustawie, ale w rzeczywistości zmierza do zrealizowania celu, którego osiągnięcie jest przez nią zakazane, np. gdy czynność taka pozwala na uniknięcie zakazów, nakazów lub obciążeń wynikających z przepisu ustawy i tylko z takim zamiarem została dokonana.

W stanie faktycznym sprawy rozpatrywanej przed Sąd Najwyższy powód świadczył pracę na podstawie umowy o prace (zawartej z pozwanym) oraz dodatkowo na podstawie umowy zlecenia z innym podmiotem. Praca była wykonywana faktycznie na rzecz pozwanego, o czym świadczą takie okoliczności jak jednolite umundurowanie oraz identyfikator przez cały okres wykonywania obowiązków służbowych, pobieranie broni na rzecz jednego podmiotu, korzystanie z tego samego pojazdu w czasie pełnienia służby, ten sam przełożony i wykonywane obowiązki oraz brak wiedzy pracowników, na rzecz którego z podmiotów wykonują czynności. Sąd stwierdził iż na tej podstawie należy uznać umowę zlecenia za mającą na celu obejście prawa w tym przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych.

Przypadek opisany powyżej jest jedną z metod wykorzystywania słabszej pozycji pracowników na rynku pracy. Drugą z nich jest zawieranie przez pracodawcę z pracownikami dodatkowych umów zlecenia. W tej kwestii wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 30 czerwca 2000 r. II UKN 523/99:

Zatrudnianie pracowników poza normalnym czasem pracy na podstawie umów cywilnoprawnych przy pracach tego samego rodzaju co objęte stosunkiem pracy, stanowi obejście przepisów o czasie pracy w godzinach nadliczbowych oraz przepisów dotyczących składek na ubezpieczenie społeczne.

Mając na uwadze powyższe stanowiska Sądu Najwyższego należy stwierdzić, iż jeżeli pracownik ma zawartą umowę zlecenia (czy to z samym pracodawcą czy podmiotem trzecim) na podstawie, której świadczy prace tego samego rodzaju co objętą stosunkiem pracy na rzecz pracodawcy to należy traktować całą świadczoną pracę jako wykonywaną w ramach umowy o pracę. Co za tym idzie pracownikowi przysługują świadczenia wynikające z prawa pracy np. o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych.

stan prawny na dzień publikacji artykułu | publikacja: 2014-08-14

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 
z dnia 30 czerwca 2000 r. 
(sygn. akt II UKN 523/99)

Przewodniczący: SSN Zbigniew Myszka (sprawozdawca), Sędziowie SN: Jerzy Kuźniar, Jadwiga Skibińska-Adamowicz.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 30 czerwca 2000 r. sprawy z wniosku „S.P.” Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w S. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych-Oddziałowi w S. o składki na ubezpieczenie społeczne, na skutek kasacji wnioskodawcy od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 14 kwietnia 1999 r. (...)

oddalił kasację i zasądził od „S.P.” Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w S. na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych-Oddziału w S. kwotę 2.100 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Katowicach wyrokiem z dnia 14 kwietnia 1999 r. oddalił apelację „S.P.” Spółki z o.o. w S. od wyroku Sądu Wojewódzkiego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Katowicach z dnia 25 maja 1998 r. (...), oddalającego odwołanie Spółki od decyzji składkowej organu rentowego z dnia 13 maja 1995 r., wymierzającej jej zapłatę składek na pracownicze ubezpieczenie społeczne za okres od stycznia 1993 r. do stycznia 1995 r. w kwocie 158.232,44 zł, z odsetkami od tej kwoty przysługującymi od dnia 13 maja 1995 r. w kwocie 148.977 zł oraz 10 % opłatę dodatkową w kwocie 15.823,24 zł.

W sprawie tej ustalono, że w dniu 8 stycznia 1993 r. zainteresowana Spółka zawarła z 69 zatrudnianymi przez siebie pracownikami dodatkowe umowy na wykonanie całokształtu prac ślusarsko-spawalniczych przy produkcji kontenerów oraz na malowanie. Prace te miały być wykonane w okresie od 8 stycznia do 29 marca 1993 r. Kolejne takie umowy były zawierane w dniu 5 kwietnia 1993 r. z 71 pracownikami na wykonanie prac ślusarskich, malarskich i spawalniczych na wydziale produkcji oraz w dniu 4 sierpnia 1993 r. ze 106 pracownikami na wykonanie „całokształtu prac związanych z wykonaniem 5 sztuk kontenerów (cięcie, gięcie, spawanie, malowanie)”. Umówione prace wykonywali pracownicy Spółki, którym, w zawartych z nimi umowach o pracę, powierzano obowiązki ślusarza-spawacza, ewentualnie dodatkowo wykonywanie prac elektryka, tokarza, malarza, kierowcy lub inne zlecone przez przełożonych. Wyjątek stanowili pracownicy zajmujący stanowiska mistrzów na wydziale produkcji, którym, w oparciu o dodatkowe umowy, powierzono dozór nad całokształtem prac związanych z wykonaniem kontenerów. Nie zdarzyło się, aby w oparciu o dodatkowe umowy pracownicy wykonywali prace wykraczające poza pracowniczy zakres czynności ślusarzy-spawaczy. Począwszy od października 1993 r. - w miejsce dotychczasowych umów „zbiorczych” - Spółka zawierała z pracownikami indywidualne umowy, które nie zmieniały treści ani zakresu robót w porównaniu do łączących strony umów o pracę. Pracownicy wykonywali obowiązki pracownicze w godzinach od 7.00 do 15.00, następnie realizowali umowy dodatkowe, co do których nikt nie narzucał im terminu i czasu trwania objętych nimi prac. Zasadnicza działalność Spółki polega na wytwarzaniu kontenerów. Od tych dodatkowych umów Spółka nie odprowadziła składek na ubezpieczenie społeczne. Nadto Spółka nie odprowadziła składek od wynagrodzenia wypłaconego w kwietniu 1993 r. w kwocie 60 zł i w lipcu tego roku w kwocie 440 zł. Kwoty te były wypłacone trzem pracownikom z tytułu uroczystego dnia, jakim były imieniny kierownictwa Spółki. Łączna wysokość należnych z tych tytułów składek na ubezpieczenie społeczne, wyliczona przez ZUS, została potwierdzona przez biegłego z zakresu księgowości i finansów.

Na podstawie takich ustaleń Sąd Apelacyjny potwierdził stanowisko Sądu pierwszej instancji, że w rozpoznawanej sprawie miało miejsce zatrudnianie przez Spółkę na podstawie umów cywilnoprawnych własnych pracowników poza normalnym czasem pracy przy pracach tego samego rodzaju, co objęte stosunkami pracy. Stanowiło to obejście przepisów prawa pracy o pracy w godzinach nadliczbowych oraz przepisów prawa ubezpieczeń społecznych stanowiących o automatyzmie objęcia pracowników pracowniczym systemem ubezpieczenia społecznego (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 25 listopada 1986 r. o organizacji i finansowaniu ubezpieczeń społecznych - tekst jednolity: Dz. U. 1989 r. Nr 25 poz. 137 ze zm.). Nadto Spółka nie ustanowiła uroczystego dnia zakładu pracy, z tytułu którego jedynie trzech pracowników, a nie cała załoga, pobrało łącznie 500 zł wynagrodzenia, dlatego nie było podstaw prawnych z § 7 ust. 1 pkt 7 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 stycznia 1990 r. w sprawie wysokości i podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne do wyłączenia tej kwoty z podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne. W konsekwencji organ rentowy prawidłowo wymierzył należne składki wraz o odsetkami i dodatkową opłatą na pracownicze ubezpieczenie społeczne, na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

W kasacji zainteresowana Spółka podniosła następujące zarzuty: naruszenia prawa materialnego przez błędną wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie: art. 4 ust. 1, art. 11 ust. 1 pkt. 1, 3, 5 i art. 23 ust. 4 oraz art. 35 ust. 2 ustawy z dnia 25 listopada 1986 r. - przez przyjęcie, że przepisy te dotyczą nie tylko umów o pracę, lecz także umów cywilnoprawnych i uznanie za prawidłową zaskarżonej decyzji składkowej, która nie spełniła wymagań z art. 197 § 1 i 2 kpa; § 7 ust. 1 pkt 7 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 stycznia 1990 r. - przez przyjęcie, że wypłata nagród okolicznościowych wybranym przez Spółkę pracownikom „z okazji dni imienin członków kierownictwa firmy, które to dni niewątpliwie były uroczystymi dniami”, nie podlegała tej regulacji prawnej; art. 65 § 2, 83 i 353[1] kc i art. 22 § 1, 58, 133 § 1 i 2 oraz art. 134 § 1 kp, w brzmieniu sprzed nowelizacji z dnia 2 lutego 1996 r. (Dz. U. 1996 r. Nr 24 poz. 110 ze zm.) - przez bezpodstawne zakwalifikowanie zawartych z pracownikami umów cywilnoprawnych jako umów o pracę, co naruszyło autonomię woli stron stosunku prawnego oraz zasadę swobody umów; § 2 i 3 pkt 2,4 i 8 Statutu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, stanowiącego załącznik do uchwały nr 119/89 Rady Ministrów z dnia 27 lipca 1989 r. - przez wydanie decyzji przez podmiot nieuprawniony (która była decyzją nieważną); zarządzenia Nr 16 Prezesa ZUS w sprawie instrukcji dla wydziałów składek; naruszenie przepisów postępowania, mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy: art. 227, 233 § 1, 328 § 2 w związku z art. 391 kpc, art. 16 kpc i art. 3 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych w związku z art. 262 § 1 kp i art. 476 § 1 pkt 1 i 1[1] kpc oraz art. 156 § 1 pkt 2 kpa w związku z art. 107 § 1 i 3 kpa i art. 233 § 1 kpc - przez bezpodstawne „przekwalifikowanie stosunku prawnego” przez sądy ubezpieczeń społecznych, przez uznanie ważności kwestionowanej decyzji oraz przez nieuwzględnienie wniosku skarżącej o zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności art. 23 ust. 4 i 35 ust. 2 ustawy o organizacji i finansowaniu ubezpieczeń społecznych z Konstytucją.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest bezzasadna. Przede wszystkim skarżący nie zakwestionował ustaleń faktycznych przyjętych przez Sąd Apelacyjny za podstawę wyrokowania. Jeżeli zasadnicza działalność Spółki polegała na wytwarzaniu kontenerów, które wykonywali etatowi pracownicy Spółki i nie zdarzyło się, aby w oparciu o dodatkowe formalnie umowy cywilnoprawne pracownicy wykonywali prace wykraczające poza pracowniczy zakres ich czynności, to oczywiście bezzasadne są próby wykazania braku świadomego nadużycia prawa pracy i prawa ubezpieczeń społecznych. Judykatura wielokrotnie zajmowała stanowisko, że zatrudnianie pracowników poza normalnym czasem pracy na podstawie umów cywilnoprawnych przy pracach tego samego rodzaju - co objęte stosunkami pracy - stanowi obejście przepisów o czasie pracy w godzinach nadliczbowych, nawet gdyby pracownicy byli doraźnie zainteresowani wykonywaniem tego zatrudnienia w ramach umów cywilnoprawnych (por. uchwała SN z dnia 12 kwietnia 1994 r. I PZP 13/94 OSNAPiUS 1994/3 poz. 39 lub wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 21 października 1994 r. AUr 865/94 OSA 1995/2 poz. 19 str. 54). W takim zakresie zawarte uzgodnienia są w sferze prawa pracy - niezależnie od ewentualnej woli stron wyrażonej w nadanej im formie umów cywilnoprawnych - automatycznie nieważne z mocy art. 18 § 2 kp, na podstawie którego w miejsce postanowień nieważnych umów cywilnoprawnych stosuje się odpowiednie przepisy prawa pracy (art. 22 § 1 i 1[1] kp w związku z art. 133 § 1 i 134 kp). W konsekwencji te przepisy prawa pracy nie zostały naruszone przez Sąd Apelacyjny.

Natomiast w sferze prawa cywilnego zawarte przez Spółkę „zbiorcze”, czy też indywidualne umowy zlecenia na wykonywanie przez pracowników poza normalnym czasem pracy tych samych rodzajowo czynności, co objęte stosunkami pracy, są również nieważne z mocy art. 58 § 1 kc - jako czynności prawne sprzeczne z ustawą. W tych zakresach Sąd drugiej instancji wcale nie „przekwalifikował” pozornych umów cywilnoprawnych w zobowiązania pracownicze, ale stwierdził nieważność fikcyjnych stosunków cywilnoprawnych, objętych ex lege kontraktami pracowniczymi, które automatycznie rodziły obowiązek opłacania składek na pracownicze ubezpieczenie społeczne z tytułu zatrudnienia w pełnym rozmiarze pracowników przy wykonywaniu tej samej rodzajowo pracy zawodowej. W świetle miarodajnych ustaleń faktycznych w rozpoznawanej sprawie Sąd drugiej instancji prawidłowo uznał, że sporne działania wnioskodawcy miały na celu obejście przepisów prawa ubezpieczeń społecznych stanowiących o automatyzmie objęcia pracowników - w zakresie łączących ich stosunków pracy - pracowniczym systemem ubezpieczenia społecznego (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 25 listopada 1986 r. o organizacji i finansowaniu ubezpieczeń społecznych). W konsekwencji Sąd Apelacyjny trafnie skonstatował, że organ rentowy wydał prawidłową decyzję stwierdzającą w spornym zakresie podleganie przez pracowników wnioskodawcy obowiązkowi pracowniczego ubezpieczenia społecznego i wymierzył należne składki na ubezpieczenie na podstawie art. 4 ust. 1 w związku z art. 11 ust. 1 pkt 1, 3 i 5, art. 23 ust. 4 i art. 35 ust. 2 tej ustawy w związku z § 14 ust. 6 i § 17 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 stycznia 1990 r. w sprawie wysokości i podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne, zgłaszania do ubezpieczenia społecznego oraz rozliczania składek i świadczeń z ubezpieczenia społecznego (Tekst jednolity: Dz. U. 1993 r. Nr 68 poz. 330 ze zm.).

Nieuzasadniony i nieracjonalny był zarzut naruszenia § 7 ust. 1 pkt 7 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 stycznia 1990 r. w sprawie wysokości i podstawy wymiaru składek, ponieważ imieniny członków kierownictwa firmy stanowią prywatne okazje, przeto wypłacane z tego powodu nagrody okolicznościowe stanowiły w istocie rzeczy dochód ze stosunku pracy, który podlegał włączeniu do podstawy wymiaru składek na pracownicze ubezpieczenie społeczne.

W zakresie wymiaru składek na pracownicze ubezpieczenie społeczne decyzja wymierzająca należne z mocy prawa składki ma charakter deklaratoryjny, dlatego zarzuty o jej nieważności, oparte na normach statutowych lub instrukcyjnych nie mogą być przedmiotem postępowania kasacyjnego, w którym sprawdzane są zarzuty naruszenia ustawowego prawa materialnego i przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (art. 393[1] kpc). Sąd Najwyższy nie miał podstaw do badania zarzutów naruszenia przepisów postępowania, wskazanych przez skarżącego, nie będących przepisami kpc - przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, prawa o ustroju sądów powszechnych lub Kodeksu pracy. Nadto żaden z przepisów Kodeksu postępowania cywilnego nie zobowiązuje sądu powszechnego do zwrócenia się o stwierdzenie zgodności przepisów ustawowych z Konstytucją RP.

Mając powyższe na uwadze Sąd Najwyższy oddalił kasację na podstawie art. 393[12] kpc.


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych
z dnia 1 kwietnia 2014 r. (sygn. akt I PK 241/2013)

Przewodniczący: SSN Katarzyna Gonera.

Sędziowie: SN Roman Kuczyński, SN Małgorzata Wrębiakowska-Marzec (sprawozdawca).

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa R. K. przeciwko Agencji S. S. Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w W. z udziałem interwenienta ubocznego Grupy S. S. Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w W. o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych i dodatek za pracę w porze nocnej, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 1 kwietnia 2014 r., skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. z dnia 7 marca 2013 r.

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Okręgowemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 9 sierpnia 2012 r. Sąd Rejonowy w K. zasądził od Agencji S. S. Sp. z o.o. w W. na rzecz R. K. wynagrodzenie z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych i w porze nocnej. Podstawę rozstrzygnięcia stanowiły następujące ustalenia.

W miesiącu październiku 2006 r. powód zgłosił się do pozwanej Spółki na rozmowę kwalifikacyjna w związku z ogłoszeniem prasowym. Przeprowadzający rozmowę A. K. poinformował powoda, że odpowiada on oczekiwaniom pracodawcy i zaproponował pracę, która w październiku miała być wykonywana na podstawie umowy zlecenia, a następnie, gdy powód sprawdzi się w pracy, na podstawie umowy o pracę. Wynagrodzenie powoda miało wynosić 5 zł za godzinę pracy, która to stawka z czasem miała ulec podwyższeniu. Podczas rozmowy przedstawiono powodowi do podpisu plik umów zlecenia in blanco, zawierających jedynie dane osobowe powoda. Należy przyjąć, że były to umowy datowane na 9 i 10 października 2006 r. W dniu 9 października 2006 r. pomiędzy powodem a S. S. Spółką z o.o. w W. została zawarta umowa zlecenia, na podstawie której zobowiązał się on do zapewnienia ochrony mienia obiektów monitorowanych, a Spółka do zapłaty wynagrodzenia w wysokości 900 zł miesięcznie. Równocześnie, w dniu 10 października 2006 r. pomiędzy powodem a Grupą S. S. Spółką z o.o. została zawarta umowa zlecenia mająca za przedmiot zapewnienie ochrony mienia obiektów monitorowanych przez powoda. Od dnia 6 grudnia 2006 r. powód został zatrudniony na podstawie umowy o pracę, a z dniem 1 maja 2008 r. przejęty w trybie art. 23[1] k.p. przez Agencję S. S. Umowa o pracę została rozwiązana z dniem 17 lipca 2010 r. Powód podpisując in blanco umowy zlecenia nie wiedział, że istnieją różne podmioty, które w swojej nazwie mają element „S. S.” i że jedna z umów dotyczy strony pozwanej, a druga - Grupy S. S. Umowa zlecenia z tą ostatnią została powodowi przesłana dopiero przy rozwiązywaniu umowy o pracę. Powód otrzymywał wynagrodzenie od dwóch podmiotów. Podobnie jak inni pracownicy, samodzielnie prowadził grafik czasu pracy. Pracownicy otrzymywali do podpisu ewidencję czasu pracy przygotowaną na podstawie umowy o pracę i obejmującą czas pracy odpowiadający dopuszczalnym normom miesięcznym. Wynagrodzenie powoda stanowiło iloczyn przepracowanych godzin oraz stawki godzinowej. Przedmiotem działalności pozwanej Spółki oraz Grupy S. S. jest ochrona, Spółki różnią się właścicielem i zarządem oraz współpracują ze sobą w ten sposób, że Grupa S. S. świadczy usługi na rzecz strony pozwanej jako podwykonawca. Pozwana Spółka zatrudnia pracowników na podstawie umów o pracę, a nadto proponuje im zawieranie umów zlecenia z innymi spółkami. Godziny przepracowane poza normatywnym czasem pracy zaliczane są do pracy wykonywanej w ramach umowy zlecenia, chociaż obowiązki pracownika wykonującego pracę na podstawie tych umów niczym się nie różnią. Pracownicy nie wiedzieli kiedy pracują na podstawie umowy o pracę, a kiedy na podstawie umowy zlecenia.

W rezultacie Sąd pierwszej instancji przyjął, że umowa zlecenia z Grupą S. S. z dnia 10 października 2006 r. została zawarta przez powoda równolegle z umową zlecenia z dnia 9 października 2006 r., której stroną była pozwana Spółka. Od dnia 6 grudnia 2006 r. powód był zatrudniony w pozwanej Spółce na podstawie umowy o pracę zawartej w formie ustnej, a do podpisu przedstawiono mu druk umowy in blanco. Umowa zlecenia z dnia 10 października 2006 r. funkcjonowała zatem równolegle z umową o pracę i na jej podstawie były przez powoda wykonywane tożsame czynności związane z zapewnieniem ochrony mienia obiektów monitorowanych. Powód świadczył na rzecz pozwanej Spółki pracę za ustnie ustalonym wynagrodzeniem odpowiadającym stawce godzinowej, która w czasie trwania zatrudnienia była między stronami renegocjowana.

W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Rejonowy uznał, że umowa zlecenia opatrzona datą 10 października 2006 r. została zawarta dla pozoru (art. 83 § 1 k.c.), gdyż zostało pod nią ukryte świadczenie pracy w ramach stosunku pracy ponad obowiązujące powoda normy czasu pracy. Strona pozwana stworzyła pozór zawarcia niezależnej umowy zlecenia, podczas gdy w rzeczywistości została zawarta umowa odpowiadająca w swej treści umowie o pracę. Praca była wykonywana faktycznie na rzecz pozwanej Spółki, o czym świadczą takie okoliczności jak jednolite umundurowanie oraz identyfikator przez cały okres wykonywania obowiązków służbowych, pobieranie broni na rzecz jednego podmiotu, korzystanie z tego samego pojazdu w czasie pełnienia służby, ten sam przełożony i wykonywane obowiązki oraz brak wiedzy pracowników, na rzecz którego z podmiotów wykonują czynności. Powód zgadzał się na zawarcie umowy zlecenia, gdyż wiedział, jakie faktycznie obowiązki dla niego z umowy tej wynikają oraz jakie wynagrodzenie będzie na jej podstawie otrzymywał. Okoliczność, że w momencie zawierania umowy zlecenia powód nie miał pełnej świadomości, iż czynność ta zmierza w istocie do pozbawienia go rekompensaty za pracę w godzinach nadliczbowych oraz za pracę w porze nocnej, nie wpływa na ocenę, że umowa ta została zawarta dla pozoru. Zmierzała bowiem do wywołania innych skutków prawnych niż zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej. Zgoda powoda na zawarcie tej umowy była podyktowana motywacją związaną z otrzymaniem zatrudnienia. W rezultacie, umowa zlecenia jako czynność pozorna była nieważna na podstawie art. 83 § 1 k.c. i należałoby ją uznać za nieważną również w świetle art. 58 § 1 k.c., zaś praca wykonywana przez powoda na podstawie pozornej umowy zlecenia była świadczona w warunkach określonych w art. 151 § 1 oraz w art. 151[7] k.p.

Wyrokiem z dnia 7 marca 2013 r. Sąd Okręgowy w K. oddalił apelację pozwanej Spółki od powyższego wyroku.

Sąd drugiej instancji, nie dopatrując się uchybień procesowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, stwierdził, że ze stanu faktycznego sprawy wynika, iż powoda łączyły umowy z dwoma podmiotami, przy czym z jednym z nich był związany umową o pracę a z drugim umową zlecenia. W ocenie Sądu odwoławczego, w sprawie znajduje zastosowanie art. 58 § 1 k.c., gdyż doszło do obejścia prawa, rozumianego jako działanie formalnie zgodne z prawem, ale zmierzające do uzyskania skutku sprzecznego z prawem. W tym przypadku chodziło o zamierzone ominięcie przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych. Aby uniknąć wypłacania tego wynagrodzenia zawierane były umowy zlecenia z innym podmiotem, chociaż faktycznie praca była nadal świadczona na rzecz strony pozwanej. Pracownicy, podejmując pracę w danym dniu, nie wiedzieli czy pracują na podstawie umowy o pracę, czy umowy zlecenia oraz że chodzi o zmniejszenie świadczeń pracowniczych.

W skardze kasacyjnej od powyższego wyroku pozwana Spółka zarzuciła:

I. mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy naruszenie przepisów postępowania, a to: 1) art. 328 § 2 w związku z art. 391 § 1 k.p.c., przez:

a) jego niewłaściwe zastosowanie polegające na braku wyczerpującego wyjaśnienia przyczyn uznania, na czym miało polegać obejście przepisów prawa powodujące nieważność zawartej przez powoda oraz interwenienta ubocznego umowy zlecenia, niewyjaśnienie podstawy prawnej rozstrzygnięcia z przytoczeniem przepisów prawa oraz niewskazanie jego podstawy faktycznej w zakresie, w jakim Sąd drugiej instancji uznał, że zawarta przez powoda z osobą trzecią (interwenientem ubocznym) umowa zlecenia jako mająca na celu obejście przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych jest bezwzględnie nieważna;

b) brak prawidłowego uzasadnienia wyroku wskutek braku przytoczenia przez Sąd odwoławczy własnych, całościowych ustaleń faktycznych, które posłużyły mu za podstawę podjętego rozstrzygnięcia co do istoty sprawy, w związku z czym nie jest wiadomo, w jakim zakresie Sąd ten zaaprobował i uznał za własne ustalenia Sądu Rejonowego; c) brak rozpoznania podniesionych w apelacji strony pozwanej zarzutów naruszenia prawa materialnego, tj. art. 8 k.p. oraz art. 65 § 2 i art. 356 § 2 k.c.;

II. naruszenie prawa materialnego, a mianowicie art. 58 § 1 k.c., przez jego niewłaściwe zastosowanie wyrażające się w przyjęciu, że zawarta przez powoda z interwenientem ubocznym umowa cywilnoprawna jako zmierzająca do obejścia przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych dotknięta jest sankcją nieważności bezwzględnej, mimo że została zawarta przed datą powstania pomiędzy powodem a pozwaną Spółką pracowniczego stosunku zatrudnienia stanowiącego podstawę roszczenia o zapłatę wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych.

Wskazując na powyższe zarzuty skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji, ewentualnie o uchylenie także wyroku Sądu pierwszej instancji i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Skarga kasacyjna okazała się usprawiedliwiona, aczkolwiek nie może być uznany za skuteczny zarzut naruszenia prawa procesowego.

Przepis art. 328 § 2 k.p.c. określa konieczne elementy uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji i w postępowaniu apelacyjnym jest stosowany jedynie odpowiednio przez art. 391 § 1 k.p.c. Za utrwalone w orzecznictwie Sądu Najwyższego należy uznać stanowisko, że naruszenie przez sąd drugiej instancji art. 328 § 2 w związku z art. 391 § 1 k.p.c. przez sporządzenie uzasadnienia nieodpowiadającego wymaganiom, jakie stawia wymieniony przepis, może jedynie wyjątkowo wypełniać podstawę kasacyjną przewidzianą w art. 398[3] § 1 pkt 2 k.p.c. Ma to miejsce wówczas, gdy wskutek uchybienia konkretnym wymaganiom określonym w art. 328 § 2 k.p.c. zaskarżone orzeczenie nie poddaje się kontroli kasacyjnej, gdyż tylko wtedy stwierdzone wady mogą mieć wpływ na wynik sprawy - art. 398[3] § 1 pkt 2 k.p.c. (por. np. wyrok z dnia 9 maja 2013 r. II UK 301/2012 i powołane w nim orzeczenia). Takich wadliwości uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera mimo jego lakoniczności.

Skarżący wskazuje na brak przytoczenia przez Sąd drugiej instancji „własnych całościowych ustaleń faktycznych, które posłużyły mu za podstawę podjętego rozstrzygnięcia co do istoty sprawy”, wskutek czego „nie jest wiadomo, w jakim zakresie Sąd ten zaaprobował i uznał za własne ustalenia Sądu Rejonowego”; niewyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa i wskazaniem podstawy faktycznej uznania bezwzględnej nieważności umowy zlecenia zawartej z osobą trzecią, a nadto nierozpoznanie apelacyjnych zarzutów naruszenia prawa materialnego.

Po pierwsze, zakres zastosowania art. 328 § 2 k.p.c. przez sąd odwoławczy zależy od rodzaju wydanego orzeczenia oraz od podjętych przez ten sąd czynności procesowych. Jeżeli sąd drugiej instancji oddala apelację orzekając na podstawie materiału zgromadzonego w postępowaniu w pierwszej instancji - jak w sprawie, w której wniesiona została rozpoznawana skarga kasacyjna - nie musi powtarzać dokonanych ustaleń, gdyż wystarczy stwierdzenie, że przyjmuje je za własne. Co prawda Sąd drugiej instancji nie zawarł w motywach wyroku tak kategorycznego stwierdzenia, jednakże z jego wywodów jasno wynika, iż nie zmienił on ustaleń Sądu pierwszej instancji, a jedynie dokonał ich innej oceny prawnej w zakresie podstawy nieważności umowy zlecenia. Po drugie, wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku w rozumieniu art. 328 § 2 k.p.c. polega na wyjaśnieniu, dlaczego sąd zastosował określony przepis i w jaki sposób wpływa on na treść rozstrzygnięcia, a więc jakie elementy stanu faktycznego uzasadniają zastosowanie tego przepisu (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 28 czerwca 2001 r. I PKN 498/2000 OSNAPiUS 2003 nr 9, poz. 222 i z dnia 29 maja 2008 r. II CSK 39/2008). Wbrew twierdzeniu skarżącego, Sąd drugiej instancji wskazał przepis, na którym oparł swoje rozstrzygnięcie (art. 58 § 1 k.c.), wyjaśnił, z jakich względów - w jego ocenie - umowa zlecenia była dotknięta nieważnością (zamiar osiągnięcia poprzez jej zawarcie sprzecznego z prawem skutku polegającego na obejściu przepisów o wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych - powołany przez Sąd pierwszej instancji art. 151 § 1 k.p.) oraz wskazał elementy poczynionych w sprawie ustaleń pozwalających na zastosowanie tego przepisu (zamierzone działanie zmierzające do osiągnięcia niezgodnego z prawem skutku poprzez zawieranie umów zlecenia z innym podmiotem mimo faktycznego świadczenia pracy na rzecz pozwanej Spółki). Trafność takiej oceny nie należy do zakresu art. 328 § 2 k.p.c. Wreszcie po trzecie, pomijając już, że skarżący nie podejmuje nawet próby wykazania, jakie istotne znaczenie dla wyniku sprawy mogłoby mieć nierozpoznanie przez Sąd drugiej instancji zarzutów naruszenia prawa materialnego, to należy zauważyć, iż obowiązek rozpoznania zarzutów apelacyjnych należy do sfery art. 378 § 1 k.p.c. Jeżeli zatem uchybienie sądu drugiej instancji polega na obrazie art. 328 § 2 k.p.c. przez nieodniesienie się w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia do zarzutów apelacji wymagane jest powiązanie tak sformułowanego zarzutu z art. 378 § 1 k.p.c., czego skarżący nie czyni. Ponadto sąd drugiej instancji nie jest związany podniesionymi w apelacji zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa materialnego (por. posiadającą moc zasady prawnej uchwałę Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 r. III CZP 49/2007 OSNC 2008 nr 6, poz. 55) i nie jest zobowiązany do rozważania przyczyn, dla jakich - w jego ocenie - określony przepis nie ma w sprawie zastosowania. Niewłaściwe zastosowanie lub niezastosowanie przez sąd odwoławczy wskazywanego przez stronę przepisu prawa materialnego należy do podstawy kasacyjnej określonej w art. 398[3] § 1 pkt 1 k.p.c., a takiego zarzutu skarżący nie formułuje.

Zasadny okazał się natomiast zarzut naruszenia art. 58 § 1 k.c.

Rację ma Sąd drugiej instancji, że - w rozumieniu tego przepisu - umową mającą na celu obejście prawa jest umowa, której treść z formalnego punktu widzenia nie sprzeciwia się ustawie, ale w rzeczywistości zmierza do zrealizowania celu, którego osiągnięcie jest przez nią zakazane, np. gdy czynność taka pozwala na uniknięcie zakazów, nakazów lub obciążeń wynikających z przepisu ustawy i tylko z takim zamiarem została dokonana (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 czerwca 2010 r. II UK 34/2010, i powołane w nim orzecznictwo). Sąd odwoławczy pominął jednak, że nieważność, o której stanowi art. 58 k.c., dotyczy czynności prawnej (oświadczenia woli, umowy) stanowiącej podstawę powstania określonego stosunku prawnego i jest nieważnością bezwzględną, co oznacza, że nieważna czynność prawna nie wywołuje i nie może wywołać żadnych skutków prawnych objętych wolą stron. Nieważność ta powstaje z mocy prawa i datuje się od samego początku (ex tunc), to znaczy od chwili dokonania nieważnej czynności prawnej. Inaczej rzecz ujmując, dotknięta bezwzględną nieważnością umowa nie może wywołać skutku w postaci nawiązania między jej stronami stosunku prawnego i wynikających z niego konsekwencji, nawet jeżeli jest przez strony wykonywana (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 kwietnia 2010 r. II UK 357/2009 OSNP 2011 nr 19-20, poz. 258).

Sąd drugiej instancji przyjął, że spośród równocześnie łączących powoda umów - o pracę z pozwaną Spółką oraz zlecenia z Grupą S. S., ta ostatnia była nieważna jako zawarta z zamiarem obejścia prawa. Uszło jednak uwadze tego Sądu, że ze stanu faktycznego sprawy wynika, iż umowa zlecenia została zawarta w dniu 10 października 2006 r., a więc wcześniej niż umowa o pracę, na podstawie której powód został zatrudniony dopiero od dnia 6 grudnia 2006 r. Co prawda umowa o pracę poprzedzona była zawartą między powodem a stroną pozwaną umową zlecenia z dnia 9 października 2006 r., jednakże powstanie na jej podstawie między stronami stosunku o charakterze cywilnoprawnym nie zostało przez Sądy obu instancji zakwestionowane. W tej sytuacji ocena, że łącząca powoda z Grupą S. S. umowa zlecenia z dnia 10 października 2006 r. była bezwzględnie nieważna ex tunc z uwagi na jej zawarcie w celu obejścia przepisów o normach czasu pracy, a w rezultacie wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych, jest nieuprawniona. Umowa ta nie mogła również stać się nieważna w trakcie istnienia powstałego na jej podstawie stosunku prawnego i doprowadzić do jego ustania z powodu późniejszego zdarzenia, jakim było zawarcie przez powoda z pozwaną Spółką umowy o pracę z dnia 6 grudnia 2006 r. Niezależnie od tego, wątpliwości budzi sama możliwość uznania za bezwzględnie nieważną, z przyczyn przyjętych przez Sąd drugiej instancji, umowy zawartej - jak wynika z ustaleń - z odrębnym od pracodawcy („różniącym się właścicielem i zarządem”) podmiotem, której to kwestii Sąd odwoławczy w ogóle nie rozważał. Trafnie zwraca na to uwagę skarżący, aczkolwiek nie można zgodzić się z prezentowanym przez niego poglądem, jakoby w przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia okolicznościach faktycznych możliwe było jedynie ustalenie, że sposób wykonywania łączącej powoda z Grupą S. S. umowy zlecenia wskazuje na jej pracowniczy charakter w rozumieniu art. 22 § 1[1] k.p. Taka możliwość istnieje również w odniesieniu do umowy zlecenia z dnia 9 października 2006 r., łączącej powoda z pozwaną Spółką, a okoliczność ta miałaby znaczenie dla oceny, czy łącząca powoda z Grupą S. S. umowa zlecenia z dnia 10 października 2006 r. była w ogóle wykonywana, a jeśli tak, to w jakim okresie. Uwzględnienie zarzutu naruszenia art. 58 § 1 k.c. nie oznacza bowiem bezzasadności żądań powoda.

Mając na względzie okoliczności sprawy, Sąd Najwyższy w obecny składzie przychyla się do poglądu wyrażonego w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 listopada 2013 r. II PK 50/2013, w myśl którego zawarta umowa zlecenia nie rodzi trwałego stosunku obligacyjnego przez sam fakt jej spisania, w sytuacji gdy nie jest realizowana, a więc nie są wykonywane ani obowiązki zleceniodawcy, ani na rzecz owego zleceniodawcy obowiązki zleceniobiorcy, a praca, o której mowa w umowie zlecenia (jej przedmiot) jest realizowana w ramach stosunku pracy nawiązanego z innym podmiotem. W takim wypadku nie ma potrzeby weryfikowania umowy zlecenia zawartej z odrębnym podmiotem z punktu widzenia jej skuteczności (ważności). Odnosi się to do sytuacji, gdy praca jest de facto wykonywana stale pod kierunkiem i na zlecenie podmiotu będącego pracodawcą, przez niego oceniana co do ilości i sumowana, zaś podmiot ten stale pełni funkcje kierownicze i nadzorcze wobec pracujących. Przypisywanie tej pracy innemu podmiotowi, gdy jej ilość przekracza normalny czas pracy, stanowi wyłącznie czynność techniczno-organizacyjną. Wtedy właśnie - ex post - dochodzi do obciążania ową pracą podmiotu niebędącego pracodawcą, w czym pracownik nie uczestniczył czynnie i o czym nie wiedział w momencie zawierania umowy zlecenia z innym podmiotem. O wypełnieniu takiej umowy konkretnymi zleceniami (poleceniami) uruchamiającymi stosunek zlecenia nie świadczy ani następcze rozliczanie pracy, ani rozłożenie zapłaty wynagrodzenia na dwa podmioty, gdy ta sama praca jest organizowana i wykonywana na rzecz jednego podmiotu, a wszystkie czynności kierownicze oraz zależność co do czasu, miejsca i sposobu wykonania pracy de facto następują w ramach więzi między podmiotem będącym pracodawcą i jego pracownikami. Taka zaś więź musi być oceniona jako stosunek pracy, skoro pracownik stale wykonuje tę samą pracę zlecaną przez jeden podmiot będący pracodawcą, przy jednakowej organizacji pracy i osobie pracę tę nadzorującej. Taki faktyczny układ stosunków zatrudnienia wskazuje, że praca stale jest wykonywana na rzecz jednego podmiotu (pracodawcy), a zawarta umowa zlecenia nie jest wypełniana konkretną treścią, ale jej charakter pozostaje ramowy. Możliwość zastosowania tej koncepcji wymaga jednak poczynienia właściwych i szczegółowych ustaleń faktycznych.

Z tych względów orzeczono jak w sentencji wyroku na podstawie art. 398[15] § 1 oraz odpowiednio stosowanego art. 108 § 2 k.p.c.

wróć

phone